Translate

czwartek, 28 marca 2013

Wiesław Kielar "Anus Mundi"


                Książka, którą dziś opisze przedstawia losy autora, który jest głównym bohaterem powieści. „Anus mundi” to określenie użyte w 1942 przez Hauptsturmführera Heinza Thilo, lekarza SS. Podczas obserwacji zagazowywania 800 kobiet po selekcji, nazwał obóz „odbytem świata” Pan Wiesław został aresztowany w rodzinnym Jarosławiu w pierwszych dniach maja 1940 i trafił do obozu Auschwitz w jednych z pierwszych transportów. Z numerem obozowym 290 przeżył tam niemal 5 lat i w tym czasie przebywał w różnych częściach kompleksu obozowego. W obozie pełnił przeróżne funkcje zaczynając od pielęgniarza poprzez tragarza trupów, pisarza, instalatora, aż już jako „stary” więzień na blokowym kończąc. Książka ta przyniosła mu sławę z powodu bezkompromisowo szczerego i bezwzględnie realnego opisu obozowej rzeczywistości. 
          A dla mnie jest to powieść, którą z czystym sumieniem mogę polecić tym, których interesuje temat obozów. Jak do tego czasu uważam ją za jedną z najlepszych pozycji w tym temacie na rynku. Autor opisuje świat takim, jaki jest i nie ubiera go w niepotrzebne nikomu piękne opisy niczym Orzeszkowa, przez co czyta ją się tzw. jednym tchem…nie pozostaje mi nic innego jak tylko życzyć miłej lektury.

piątek, 15 lutego 2013

"Dni mojego życia Auschwitz Historia prawdziwa"



"Dni mojego życia w Auschwitz"

                Dokument przedstawia nam pana Dronia pochodzącego z Chorzowa. Był on więźniem nr 1292 w obozie Auschwitz. Do niewoli trafił przez kolegę ze szkoły Józefa Szczypiora, który go zadenuncjował na gestapo. Bohater filmu opowiada o tym jak i za co trafił do obozu oraz jak był traktowany w czasie przesłuchań, które miały go skłonić do przyznania się do stawianych mu zarzutów. Dzięki temu filmowi możemy dowiedzieć się jak wyglądały początki obozu Auschwitz gdzie nie wszystko było ustalone i uporządkowane. Więźniowie wtedy jeszcze nie posiadali tatuaży z numerami na przedramieniu, lecz nosili je przyszyte do pasiaków.  Numerowanie na skórze wprowadzono dopiero wtedy, gdy w obozie było już tak źle, że więźniowie, którym podarły się już ciuchy lub były tak zniszczone, że nie było, co naprawiać, więc zabierali ciuchy zmarłym więźniom. Przez co numer na spodniach zmarłego mógł różnić się od numeru na bluzie no i oczywiście obydwa numery były inne niż numer samego więźnia, który już nie żył. Dopiero pod koniec 1942r rozwiązano ten problem tatuując nowo przybyłych więźniów.
Z dokumentu wyłania nam się także obraz bezduszności rodzin ssmanów. Przychodziły one razem z dziećmi do obozu by się bawić i śmiać w czasie egzekucji więźniów obozu za kuchnią na żwirowisku. Bohater filmu przytacza w nim jeszcze wiele scen okrucieństwa i nieludzkiego traktowania osadzonych w czasie, kiedy tam przebywał i może mówić naprawdę o wielkim szczęściu, ponieważ był tam tylko do 19 stycznia 1942r.
          Film godny polecenia, choć by ze względu na to, że takie historie już niedługo umrą z ludźmi, którzy je w sobie noszą..


środa, 13 lutego 2013

"Aniol śmierci Josef Mengele"

"Aniol śmierci Josef Mengele"


                 Film, opowiada o faszystowskim lekarzu, którego raczej przedstawiać nie trzeba, bo wszyscy, którzy choć troszkę mieli wspólnego z tematyką holokaustu doskonale znają nazwisko Mengele. W dokumencie tym mamy okazje posłuchać relacji kilku kobiet z różnych środowisk i krajów, które miały wątpliwą przyjemność spotkać na swej drodze tego…człowieka?(Nazwa czysto biologiczna, bo trudno tu przytoczyć jakąkolwiek inną nazwę żywego stworzenia nie obrażając osobnika, którego nazwę bym użył w stosunku do niego). Kobiety opowiadają o eksperymentach, które przeprowadzał na nich lub na ich dzieciach. Jego głównym celem było znalezienie sposobu na genetyczne warunkowanie cech aryjskich u dzieci i zwiększenie ilości ciąż mnogich. Dlatego też obiektem jego zainteresowań stały się bliźnięta, na których przeprowadzał wszystkie możliwe badania medyczne. Potem oboje bliźniąt było równocześnie zabijanych, aby porównać ich narządy wewnętrzne. Mengele pracował także nad opracowaniem metody zmiany koloru oczu oraz nad chorobą obecną w obozie cygańskim w Birkenau tzw. zgorzelą policzkową ponadto interesowały go różne inne anomalie biologiczne np. karłowatość. Swoje ofiary wybierał na rampie z pośród więźniów przywożonych do obozu z wszystkich krajów Europy, które były pod nazistowską okupacją. Podczas  wszystkich selekcji, w których uczestniczył 74 razy wysłał tysiące ludzi na śmierć nawet nie spoglądając na nich. 
           Te nieliczne historie przytoczone w tym dokumencie są żywym świadectwem, jakim potworem może być człowiek…człowiek, wychowany w katolickim domu i który otrzymał dobre wykształcenie wykorzystuje to wszystko przeciwko innym ludziom i który za te wszystkie potworności nie otrzymał najmniejszej nawet kary. Josef Menele zmarł w Brazylii 7 lutego 1979 w czasie kąpieli w oceanie doznał prawdopodobnie udaru mózgu i utonął.


wtorek, 12 lutego 2013

"Byłem w Sonderkommando"


"Byłem w Sonderkommando"

               Film, ten mógłby być pierwszą częścią do filmu"Sonderkommando żywe trupy z Auschwitz".Tak przynajmniej wskazywałaby chronologia czasowa obydwu filmów. Jednak po obejrzeniu tych dokumentów postanowiłem przedstawić je w tej kolejności ponieważ pierwszy opowiada o jednym człowieku i o jego pracy w sonderkommando i to on sam o tym opowiada, przez co daje nam możliwość oceny jego postaci i działania poprzez jego samego. Myślę, że wielu ludzi z początku szokuje opowiadanie tego człowieka i wielu z nas ma mieszane uczucia w stosunku do tej historii, no cóż…jesteśmy tylko ludźmi i oceniamy wszystkich z perspektywy własnego życia i doświadczeń, lecz sądzę, że większości z nas nie potrafi sobie nawet wyobrazić takich rzeczy, które ten człowiek widział na własne oczy. I stąd ten właśnie drugi film, film, w którym wypowiadają się osoby, które były w obozie i które patrzą z zupełnie innej perspektywy na to kommando i na prace, którą oni wykonywali. Ludzie ci wręcz podziwiali tych z krematorium,a dlaczego? Zapraszam na film

"Sonderkommando Żywe trupy z Auschwitz"

"Sonderkommando Żywe trupy z Auschwitz"

                Film zrobiony w konwencji wywiadu ,w który wstawione są filmy ze starych kronik oraz stare zdjęcia.Wywiad ten przeprowadzany jest z  panem Henrykiem Mandelbaum, który był w grupie sonderkommando w Birkenau i jako jeden z niewielu postanowił otwarcie powiedzieć o tym co musiał robić w krematoriach. Musimy pamiętać o tym , że praca w tym kommando niosła ze sobą poważne skutki w historii powojennej , ludzie , którzy wykonywali prace w krematoriach byli uznawani  przez sowietów za kolaborantów , a ponadto było wiele grup,  które ścigało i zabijało pracujących w sonderkommando uważając ich za współwinnych śmierci tych, których zagazowano.Pana Henryka aresztowano 10 kwietnia 1944 i wysłano do Birkenau, gdzie oznaczono go numerem 181970.Po odbyci kwarantanny został przydzielony do sonderkommando , był bezpośrednim świadkiem likwidowania 400 tysięcy Węgierskich żydów latem 1944 , a w październiku 1944 brał udział w przygotowaniu do buntu kommanda, lecz nie brał w nim bezpośrednio udziału, ponieważ akurat pracował w innym krematorium, dzięki czemu nie został rozstrzelany po ewakuacji obozu w 1945 uciekł z tzw "marszu śmierci". 
          W przypadku pana Henryka można mówić o niewiarygodnym szczęściu,bo pracownicy krematoriów nie żyli dłużej niż 16 tygodni, gestapo likwidowało świadków gazowania ludzi i tworzyło kommando z nowo przybyłych , a przy likwidacji obozu starali się pozbyć wszystkich o czym można przeczytać w książce "Byłem asystentem doktora Mengele"

środa, 30 stycznia 2013

Gabriel Zych "Karnawał nad Renem"

Gabriel Zych "Karnawał nad Renem"



                Książka ta przedstawia losy jej autora byłego więźnia obozu KL Sachsenhausen i toczy się niespełna 20 lat po wydarzeniach związanych z obozem w Kolonii nad Renem, gdzie pan Gabriel pojechał wezwany przez niemiecką prokuraturę w sprawie byłych ss manów, którzy katowali ludzi w obozie Sachsenhausen jako świadek. 
Powieść ta może być świadectwem tego jak szybko niemiecki naród zapomina o krzywdach, które wyrządził innym narodom a wręcz czuje się jeszcze skrzywdzony tymi ciągłymi oskarżeniami o ludobójstwo, które każe im spuścić głowę na znak skruchy , a tak to opisuje jedna z postaci z książki, z którą rozmawia pisarz 
"....I będzie się komplikowało z każdym rokiem bardziej.Będzie się komplikowało, bo wchodzące w życie pokolenie ma znacznie mniejsze poczucie winy, niż je mieli Niemcy bezpośrednio po zakończeniu wojny, natomiast większe poczucie krzywdy...A wiemy, co przyniosło poczucie krzywdy po traktacie wersalskim..." 
Czyż nie brzmi to jak groźba?Jak zapowiedź nowej wojny? 
Wątków, które wskazuję na to, że Niemcy próbują się wyprzeć tego co się stało i zapomnieć o tym co było znajdziemy w tej książce wiele autor opisuje nawet sytuacje, gdzie jest przekonywany do tego, by nie zeznawał przeciwko byłemu naziście, który zajmuje wysokie stanowisko w obecnych władzach, a gdy nie chce tego zrobić zaczyna być zastraszany , znikają ludzie, którzy nie boją się mówić, a inni nagle tracą pamięć i wszystko, to jest tłumaczone bohaterowi jednym krótkim zdaniem "...nie znasz stosunków w Republice Federalnej..." i już!to tłumaczy wszystko. 
          Po przeczytaniu tej książki zastanawiałem się co jest gorsze to, co zrobili w czasie wojny Niemcy, czy to jak o tym myślą po wszystkim.Po przemyśleniu dochodzę do wniosków, że i to i to jest równie przerażające ponieważ: 
1) byli wstanie robić coś takiego ludziom 
2) chyba byliby wstanie zrobić to jeszcze raz 
Taki wniosek nasuwa się mi właśnie po przeczytaniu tej książki, która co najgorsze nie jest tworem wyobraźni autora , a wręcz przeciwnie....


wtorek, 29 stycznia 2013

Tadeusz Borowski "Pożegnanie z Marią"

Tadeusz Borowski "Pożegnanie z Marią"

książka ta jest zbiorem kilku opowiadań:

"Pożegnanie z Marią"

"Dzień na Harmenzach"
"Proszę państwa do gazu"
"Śmierć powstańca"
"Bitwa pod Grunwaldem"


Następnie zgodnie z wolą Autora zaliczono także opowiadania:

"Chłopiec z Biblią "

"U nas w Auschwitzu"

"Ludzie, którzy szli"
"Ojczyzna "

"Ofensywa styczniowa"


                 "Opowiadania te łączy tematyka II wojny światowej oraz postać Tadka, który jest zarazem narratorem i głównym bohaterem. W dużej mierze są to opowiadania autobiograficzne, jednak nie można zupełnie utożsamiać Tadka z Tadeuszem Borowskim, a wydarzenia opisane w opowiadaniach nie zawsze odzwierciedlają rzeczywiste przeżycia pisarza." 
Akcja większości toczy się w obozach koncentracyjnych Auschwitz, Birkenau, a ostatnie „Bitwa pod Grunwaldem” w wyzwolonych Niemczech w jednym z obozów, do którego zwożono więźniów obozów z terytorium Niemiec. Trzy utwory mają budowę listów pisanych do ukochanej, pozostałe cechuje pojawienie się narratora przedstawiającego bezmiar ludzkiej tragedii oraz własne odczucia z tym związane i właśnie na tej części chciał bym się skupić, jako że jest to część, która najbardziej pasuje do tematyki tego bloga.

"Proszę państwa do gazu"


                 Dzięki temu opowiadaniu możemy dowiedzieć się, jak wyglądała selekcja przybyłego transportu na rampie, gdzie więźniowie obozu, którzy należeli do tzw komanda "Kanada", których praca polegała na zbieraniu rzeczy przywiezionych przez ludzi i układaniu ich na ciężarówki, do tego komanda było wielu chętnych, ponieważ świeżo przybyli ludzie przywozili ze sobą zapasy jedzenia, którymi mogli się pożywić. W opowiadaniu tym narrator pokazuje też jak człowiek w takich warunkach wyzbywa się człowieczeństwa i, choć wiedząc o tym, że wielu ludzi z transportu za chwile trafi do gazu nie ma dla nich współczucia, a nawet główny bohater czuje gniew na nowo przybyłych
Można powiedzieć, że jest dla nich wręcz agresywny i ma pretensje, że tu trafili autor zastanawia się czemu tak jest, lecz nie znajduje odpowiedzi jedynie wytłumaczenie, że warunki obozowe sprawiają , że łamane są wszystkie zasady moralne obowiązujące w normalnym życiu, a jedyną dopuszczalną formą litości dla ludzi z rampy jest oszukiwanie ich do końca co do ich przyszłości Książka ta pokazuje co zdolny jest zrobić człowiek, by się najeść, a także pokazuje też pewną prawidłowość którą można też zauważyć w innych książkach(Miklos Nyiszli Byłem asystentem Doktora Mengele), a mianowicie, to z jakim spokojem ludzie wiedząc, że jadą na śmierć godzą się z tym , nikt nie protestuje nie krzyczy i nie szarpie się, czy w człowieku nadzieja jest tak silna? czy tak trudno nam uwierzyć, że możemy umrzeć?skąd ten spokój?

"Dzień na Harmenzach"



                Opowiadanie "Dzień na Harmenzach" opisuje przystosowanie się człowieka do warunków panujących w obozie. Główny bohater -vorarbeiter Tadek - poznał i zaakceptował prawa obowiązujące w obozie. Dobrze radzi sobie w ekstremalnych warunkach obozowych, potrafi zdobyć pożywienie, więc nie cierpi głodu. Pracując jako pomocnik kapo w komandzie Harmenzy przy układaniu szyn kolejowych z krematorium do bagien, które będą zasypywane kośćmi ludzkimi Wie też, jak oszukać esesmanów, więc nie jest mu źle. Tak można, by krótko i treściwie opisać tą opowieść, lecz to nie wszystko, ponieważ ta krótka opowieść wskazuje jak bardzo zagłodzeni byli ludzie w obozie i do czego byli zdolni, byle tylko zdobyć pożywienie. W skrajnych przypadkach człowiek na człowieka patrzył jak na chodzące pożywienie (wiadomo, że w niektórych obozach dochodziło do kanibalizmu).Dla ludzi w tych obozach wszystko było przeliczane na jedzenie i nic innego nie miało znaczenia, ponieważ każdy wiedział, że jedzenie równa się siła do pracy, a to oznaczało życie, bo żył ten, który mógł pracować, a „bezwartościowi” szli do gazu i to był argument, który potrafił wytłumaczyć każdą kradzież kłamstwo i inne niegodziwości, które więzień potrafił zrobić więźniowi, byle tylko oddalić tę chwile. Jednak z tego co wiem w opowieści tej jest wiele fantazji twórczej autora, ponieważ ci, którzy byli w obozie w tym samym czasie co Borowski, jednogłośnie mówią, że nie zachowywał się, tak jak Tadeusz z Opowiadań. Nigdy nie odnalazł się w rzeczywistości obozowej, nigdy nie był cwaniakiem, wiedzącym, z kim należy wejść w układy, a kogo się wystrzegać. Wprost przeciwnie. Ponoć był zwykłym, zagubionym więźniem, który przeżył jedynie dzięki pomocy innych.